
Wróciłyśmy na wózkowe trasy.
Jak tam mobilki? Zdaje się wykrzykiwać mała W. mijając inne dzidziuśki w swoich brykach. Świeże powietrze wypędziło diabła z mojego dziecka ze skutkiem natychmiastowym. Upajamy się ta dziwaczną wiosną i sobą. Karmimy gołębie, podziwiamy fontannę - no co tu dużo mówić, robimy wszystko, co robią mamy z dziećmi, które nie mają zapalenia uszu i podoba nam się to wielce ;).
Z cyklu historii komediodramatycznych.

Rozpoczęłam kurs prawa jazdy. W mojej grupie jestem zjawiskiem o charakterze anomalii, mając lat prawie trzydzieści, pracując, o potomstwie nie wspominając. Póki co wykłady - dłużące się niemiłosiernie. Czasem chciałoby się rzucić jakiś żart, ale niepewność, czy dziatwa zrozumie, nieco mnie hamuje. Ciekawe, może dostanę ksywę "mama" ;).