środa, 18 lipca 2012

aparat g.

Jestem ostatnio przewlekle zmęczona, znacie to? Nie mówię jednak jedynie o zmęczeniu fizycznym, budzeniu się po całej nocy z uczuciem, że zasnęło się dopiero 5 minut temu. Jestem zmęczona życiem - aż wstyd się przyznać, bo zazwyczaj jestem zdania, że życie trzeba chłonąć z mocą najlepszego odkurzacza, zmieniać worki wciąż na nowe i doświadczać coraz to nowszych materii ;). Jednak teraz wszystko jakoś tak wyblakło, moje założone cele wciąż się odsuwają, ale nie w sposób motywujący, a nadzwyczaj zniechęcający. Mam wrażenie, że każda ilość włożonego wysiłku ucieka gdzieś w przestrzeń zupełnie nie stosując się do zasad karmy.

Moje dziecko weszło w etap "wykończę mamę" - tak Wandziu, wiem, że to właśnie masz na myśli ;). Planuję się nie poddać, bezdźwięcznie tłukę pięścią w materac, zaciskając zęby, ale berbeciowi absolutnie nie pokażę, że na  moim koncie cierpliwości pojawił się znaczący debet. Mój dzidziuś po prostu cały czas wydaje jęki niezadowolenia - nie płacz - jęki. Myślę, że chce powiedzieć "mamo bądź przy mnie, swędzą mnie dziąsła" :). Swoją diagnozę stawiam na podstawie towarzyszących jękom: bezustannego ślinotoku i pakowanych do buzi łap. Moje zniknięcie z pola Wandzinego widzenia sprawia, że jęk urasta do rangi płaczu, a że dziecko moje od urodzenia potrafi płakać rzewnymi łzami, co żrą i trawią mi serce, jak kwas, to w obliczu tego zostawić jej przecież  na moment nie mogę. Dodatkowo doszedł nam problem takiej natury, że noszenie na rękach musimy nieco zredukować. Wandzia bowiem rozpoczęła wizyty u pani rehabilitantki, które mają zniwelować jej (niewielką co prawda) asymetrię. Większość ćwiczeń odbywa się na leżąco, co z kolei "nie leży" córce mojej, bo od leżenia już nieco odzwyczajona ;). Zatem pocieszam ją w pozycji leżącej, głaszcząc, "popierdując" na ustach, grzechocząc żabką, misiem, bądź innym zwierzem - daję radę, ale co tu dużo gadać, branie na ręce było mniej wyczerpujące niż niemalże całodzienne odgrywanie teatru jednego aktora ;)

Czymże jednak byłoby macierzyństwo bez jego wzlotów i upadków ;)?
Także pozdrawiam wszystkich tych, którzy też godzinami pierdzą na ustach ;)


23 komentarze:

  1. Dużo, dużo cierpliwości i sił!

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam Was czytać :) Jednym tchem pochłaniam i zawsze z uśmiechem! Cóż..jak teraz Wandula da trochę popalić, to później będzie lżej. Zapewne chce trochę Kobita wrażeń Mamie zapewnić, co by nudno nie było :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że tak, to jest dzidziuś i marudzić musi, tylko jakiś taki czas nastał, że emocje ponoszą nie tylko ją ;)

      Usuń
  3. Natura nie dopracowała etapu wyrastania zębów :/ Trzymajcie się, dziewczyny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak Kochana, ciekawe czy ewolucja to w przyszłości zmieni ;)

      Usuń
  4. podoba mi sié jak piszesz:) nawet z przytlaczajacych rzeczy potrafisz zrobic komedie na papierze:) w kazdym razie ja jedynie moge napisac tyle abys sie trzymala i znalazla jakis punkt zaczepienia w myslach, jakas swoista wewnetrzna motywacje. ale wiem o czym piszesz, moja Zosia tez duzo pracy wymaga a ja jeszcze sie przeziebilam i najchetniej kichnelabym na wszystko i zakopala sie w lozku, no ale mala tego nie zrozumie.. takie cudne zycie matki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no cóż, bywa różnie ;)
      Te jęki Wandzi, to do wytrzymania, tylko jeszcze inne okoliczności wpływają, że jakiś ciężki czas nastał.
      zdrówka!

      Usuń
  5. Nas przy prostowaniu dziecka ratowała piłka lekarska wielka dmuchana na której kładłam Konusa i "kulałam" więc polecam gorąco bo rozluźnia i uspokaja dziecko:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mamy podobny etap pojękiwania:)i też Antka rozmiesza "pierdzenie" na ustach:)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak to trafnie opisałaś: łzy dziecka żrą i trawią serce jego matki

    OdpowiedzUsuń
  8. My też ćwiczyłyśmy na piłce i Luśka znosiła to lepiej niż trening na brzuchu, także za Hafiją polecam :) Na zęby dobrej recepty niestety nie ma... chociaż nie, jest jedna - przeczekać. Będzie lepiej :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapytam się rehabilitanki,co ona na to,żeby W. na piłce się turlała;-)bo to na prawdę może być dobry pomysł:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A basen? Czy W. pluskała sie juz w głebokiej wodzie? :) Nasza Pociecha uwieeeeelbia wodne figle:D

      Usuń
  10. Mam pytanie wzgledem asymetrii, sama zauważylas jakies nieprawidlowosci (jesli jak, to w jakich sytuacjach), czy lekarz podczas wizyty kontrolnej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas to po prostu widać. W. ma asymetryczną buzię i dopiero od niedawna zaczęła leżeć na prawej stronie główki, wcześniej wciąż zwracała ją w lewo. wygląda to tak, jakby coś ją ciągnęło w jedna stronę.

      Usuń
    2. Rozumiem.
      Moje pytanie wynika z tego,ze zauwazylam,iz moja Corka w spacerowce czesto przekrzywia sie na jedna strone. Ale poniewaz dzieje sie tak tylko w wozku, a podczas "zwyklego funkocjonowania" nic podobnego sie nie dzieje, stad nie przejmowalam sie tym zbytnio... Ale moze na wszelki wypadek zapytam lekarza.
      Nas czesto cos martwi, a to,ze nie chce w ogole zbierac sie do chodzenia, a to, ze przybiera na wadze w dolnej normie itd... No ale chyba taka juz chyba natura rodzicow. :)

      Usuń
  11. Mnie to wszystko jeszcze czeka, ale Tobie życzę dużo cierpliwości!:) Córcia na pewno bardzo docenia Twoje popierdujące usta:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem z Wami!.:D
    U nas też przez ostatnie dni nie jest kolorowo. Pierdzę całymi dniami, bo Martynce odechciało się w dzień spać. Noszenie na rękach jest be, leżenie też...więc mama robi za klauna.

    Ehhh, taki już nasz los. Ale jak to mówią : " co Cię nie zabiję, to Cię wzmocni " . I tego się trzymajmy:)

    OdpowiedzUsuń
  13. rozumiem Twoje samopoczucie, sama niestety też tak miewam, na szczęście to mija i człowiek znów cieszy się macierzyństwem

    OdpowiedzUsuń
  14. Też ostatnio szukałam sposobu na Globasowe pojękiwanie... I wiesz co pomogło? "Przetrzepanie pieluchy" :) A konkretnie, w pozycji na brzuszku, delikatne klepanie otwartymi dłońmi po pupie i pleckach - taki mały masażyk (domowe spa?). Młody jest wtedy zachwycony i zapomina o marudzeniu. Nawet chyba mu się to podoba, bo dziubek mu się wtedy od ucha do ucha śmieje :)
    Pomysł z piłką też mi się podoba... Tylko jaka to powinna być piłka? :)

    OdpowiedzUsuń